#

Bruce Dickinson (IRON MAIDEN): “miałem dwa guzy”

Wokalista IRON MAIDEN - Bruce Dickinson powiedział w wywiadzie dla BBC, że zwalczył guza języka i jest gotowy, by znów wkrótce zacząć śpiewać.

„Cóż, właściwie przeszedłem przez to, co wielu ludzi doświadcza na co dzień. Mam na myśli fakt, że tysiące ludzi w Wielkiej Brytanii i na całym świecie, leczą się na tego typu schorzenia. Tak więc, jedyną rzeczą niezwykłą w tym, jest fakt, że jestem dość znaną osobą. Ale miałem szczęście. Miałem naprawdę doskonałe wsparcie. I wszyscy mi mówią „hej, jego naprawdę nie ma”. Tak więc mam się coraz lepiej, zdrowieje.

Tak naprawdę miałem dwa guzy – jeden 3,5 centymetrowy, który był wielkości piłki golfowej. Drugi miał 2,5 centymetra i rósł. I to był jedyny symptom – miałem wybrzuszenie na karku i to właśnie był ten drugi guz. Poszedłem więc do lekarza, a on powiedział: „o, to dziwne”. Zrobili scan, podumał i oświadczył: „masz raka”. Nie powiem, trochę mnie ścięło z nóg.

Co ciekawe, gdy już się leczyłem, spotkałem z pół tuzina ludzi, w moim wieku, którzy mieli dokładnie ten sam typ guza, umiejscowienie i przechodzili przez takie samo leczenie jak ja. Mieli między 40 a 60 lat.

Obecnie wszytko jest ok. Głos – o ile chodzi o mówienie jest w porządku. Wiecie, to się wszystko jeszcze leczy z tego całego napromieniowania, jakim zostało poddane. Więc zajmie to chwilę zanim się to wszystko zagoi. Ale mogę śpiewać, mogę mówić. Nie sprawdzałem jeszcze czy potrafię biegać i śpiewać jak kiedyś. Uważam, że trzeba wyluzować. Będzie mniej niż miesiąc jak skończyłem leczenie i na miłość boską, lekarz mi powiedział, że normalnie trwa to rok by wrócić do dawnej formy. I nie będę szarżował, by udowodnić, że da się to zrobić w krótszym czasie.”

Przypomnijmy, iż po 5 latach czekania, ostatnio podano szczegóły nowego albumu studyjnego IRON MAIDEN! Szesnasty longplay w karierze legendy brytyjskiego heavy metalu ma nosić tytuł The Book of Souls i ukazać się 4 września nakładem Parlophone Records.

iron maiden - the book of souls

Bruce Dickinson

Serj Tankian o nowym albumie SYSTEM OF A DOWN

Od wydania ostatniego albumu SYSTEM OF A DOWN minęło 10 lat. W międyczasie zespół kilkakrotnie poruszał temat wydania nowego materiału. W zeszłym roku perkusista zespołu – John Dolmayan wyraził nadzieję, że album ukaże się w przeciągu roku. Zarówno on, jak i basista – Shavo Odadjian byli w to zaangażowani. Zdawało się, że to Serj Tankian stopuje resztę. Kilka miesięcy temu Shavo nawet rozważał pójście do przodu z zespołem bez Serja, jednak wszystkie te komentarze zostały szybko wycofane.

W najświeższym wywiadzie dla Rolling Stone Serj Tankian zapytany czy są plany wydania nowego albumu odpowiedział:

„Była rozmowa na ten temat. Teraz planujemy zagrać trasę, a gdy z niej wrócimy – zobaczymy jak wygląda sytuacja. Jeśli będziemy mieć utwory, które są odpowiednie dla SYSTEM OF A DOWN, jeśli ja je będę miał i jak Daron je będzie miał. Jesteśmy otwarci na wspólną pracę, ale nie mamy na razie żadnych konkretnych planów, które moglibyśmy ogłosić.”

Tankian zapytany o to czy ma jakiś materiał napisany na nowy album odpowiedział, że ma kilka rzeczy, które mogłyby się nadać, ale nie jest ich pewien dopóki nie będzie mógł ich zagrać reszcie i zobaczyć czy wzbudzają one jakieś pozytywne reakcje.

Na koniec Serj Tankian zapewnił, że jeżeli zespół faktycznie rozpocznie prace nad nowym albumem, to fani będą pierwszymi, którzy się o tym dowiedzą, przed prasą i kimkolwiek innym.

System-Of-A-Down

MAZE OF SOUND o przejściu na drugą stronę lustra

ROZMÓWCA: MAZE OF SOUND
DATA PRZEPROWADZENIA WYWIADU: 25.08.2014
MIEJSCE PRZEPROWADZENIA WYWIADU: WYWIAD E-MAILOWY
OSOBA PRZEPROWADZAJĄCA WYWIAD: PAWEŁ BOROŃ

 

MAZE OF SOUND swoją oczekiwaną płytę Sunray wyda we wrześniu. Skupiona na koncertach i szlifowaniu produkcji nowego krążka formacja udostępniła drugi promujący album singiel zatytułowany Reflection oraz zaprezentowała okładkę płyty Sunray. Przepytaliśmy chłopaków o ich nastroje przed wydaniem pierwszego, oficjalnego longplaya.

Rockville: MAZE OF SOUND zdecydowało się niedawno przesunąć premierę płyty Sunray na wrzesień. Co było powodem tej decyzji i czy znamy już dokładna datę premiery?

MoS: Witamy Rockville! Tak, przesunęliśmy premierę naszej płyty, ponieważ chcemy, aby zabrzmiała jak najlepiej i potrzebowaliśmy na to trochę więcej czasu. Nie chcieliśmy również, aby ukazała się w okresie wakacyjnym, więc zdecydowaliśmy, że wrzesień 2014 będzie miesiącem premiery płyty Sunray. Ostatnio sporo koncertowaliśmy w klubach i na festiwalach, musieliśmy więc też podzielić czas na koncerty i pracę w studio. Dokładną datę premierę podamy już wkrótce!

Rockville: Podzieliliście się z nami nowym singlem, jest nim utwór Reflection. Dlaczego zdecydowaliście się właśnie na ten kawałek?

MoS: Uważamy, że jest to ciekawy kawałek pokazujący mniej więcej to, co dzieje się w muzyce MAZE OF SOUND. Jest inny od naszego pierwszego singla Forest; ma szybsze tempo i jest bardziej dynamiczny, chociaż po pewnym czasie przechodzi w klimat bardziej balladowy. Myślimy, że drzemie w tym kawałku sporo emocji; utwór opowiada o przejściu na drugą stronę lustra, która tylko z pozoru wydaje się piękniejsza i lepsza…

Rockville: Znamy już okładkę płyty, prezentuje się wyśmienicie. Kto jest jej autorem i co przedstawia? Jak ma się do zawartości krążka?

MoS: Dziękujemy Autorem okładki jest Leszek Paradowski – świetny fotograf, którego zdjęcia często niemal idealnie obrazują treść naszych utworów. Okładka przedstawia widzianą z oddali wysoką bramę i stojącą w niej postać, która kieruje się w stronę dobiegającego promienia słońca. Album Sunray zabierze tego bohatera w podróż pełną różnych przygód. Spotka na swojej drodze m.in. Zaklinacza Deszczu, Szalonego Kapelusznika czy tajemniczą wiedźmę. Znajdzie się w mrocznym lesie, poleci niebezpiecznym balonem czy w końcu przejdzie na drugą stronę lustra.

MAZE OF SOUND - Sunray

Rockville: Reflection jest drugim po świetnie przyjętym singlu Forest utworem promującym nowe wydawnictwo Maze Of Sound. Czy do momentu premiery czeka nas coś więcej?

MoS: Jeszcze nad tym pomyślimy Początkowo założyliśmy, że wypuścimy dwa single promujące płytę Sunray. Tak też się stało. Najprawdopodobniej kolejnym naszym ruchem w labiryncie będzie już zawierająca 9 utworów cała płyta.

Rockville: Płyta Sunray jest Waszym oficjalnym debiutem. O samym krążku oraz Waszej aktywności sporo można wyczytać w mediach, więc zakładam, że dziennikarze interesują się Waszą twórczością – czy czujecie w związku z tym jakąś presję? Macie poczucie, że w stosunku do albumu Sunray są duże oczekiwania?

MoS: Faktycznie, ostatnio zrobiło się głośniej o naszym nadchodzącym debiucie. Bardzo się z tego cieszymy! Informacje o naszym zespole pojawiają się w wielu bardzo popularnych portalach internetowych, ale także w stacjach radiowych i kilku telewizyjnych. Wiemy, że dziś bez dobrej promocji jest zespołom bardzo ciężko … Cały czas walczymy o większy zasięg. Czujemy pewną presję, jednak w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Chcemy, aby nasza pierwsza płyta zabrzmiała dobrze i przyciągnęła do naszego labiryntu dźwięku większą liczbę słuchaczy.

Rockville: Graliście w tym roku koncert na festiwalu w Jarocinie. Jak udało Wam się tam dostać, jak oceniacie sam występ i jaka była reakcja publiczności?

MoS: Zgadza się. Zagraliśmy w Jarocinie na Scenie Dla Każdego. Zostaliśmy tam zaproszeni przez Organizatorów Festiwalu. Graliśmy w piątek w nocy, panowała bardzo fajna, rockowa atmosfera. Pod sceną zebrała się spora grupka widzów, która mocno nas dopingowała. Zagraliśmy około godzinnego seta i zdecydowanie czuliśmy pozytywną energię podczas tego występu. To był dla nas wyjątkowy koncert na legendarnym festiwalu.

Rockville: Sezon festiwalowy nam się kończy – na jakim polskim festiwalu chcielibyście zagrać najbardziej i dlaczego?

MoS: Chcemy grać jak najwięcej i pojawiać się na wielu festiwalach i koncertach. Na pewno naszym marzeniem byłby występ na Woodstocku, dużej scenie Jarocina, Off Festiwal i Męskim Graniu. Na pewno koncerty na tych festiwalach dają możliwość pokazania się szerokiej publiczności i poznania wspaniałych muzyków.

Rockville: Czy macie ambicję na karierę międzynarodową? Wiele zespołów z Polski zorientowanych wokół gatunku rocka progresywnego świetnie radzi sobie poza granicami naszego kraju.

MoS: Dokładnie tak. Staramy się wyjść poza granicę naszego kraju, chociaż oczywiście polski słuchacz jest dla nas bardzo ważny. Chcielibyśmy, aby nasza muzyka dotarła jak najdalej i już dochodzą do nas głosy, że nasze kawałki podobają się zagranicą. Grają nas takie stacje radiowe, jak: Radio Stafford i Radio Verulam (Anglia), Artist First Radio, Mate Radio i ProgPalace Radio (USA). Dzięki anglojęzycznym tekstom mamy szansę pokazać się w wielu krajach i to na pewno jest naszym celem. Zgadza się; takie zespoły, jak RIVERSIDE czy COLLAGE udowodniły, że polski zespół może zrobić karierę międzynarodową.

Rockville: Czy przed premierą płyty Sunray planujecie jeszcze jakieś koncerty?

MoS: Pojawiają się pierwsze zaproszenia koncertowe. Być może zagramy jeszcze koncerty przed premierą. Jak tylko będą potwierdzone, damy oczywiście znać. W każdym razie, płyta pojawi się we wrześniu 2014.

MAZE OF SOUND (3)

Rockville: A po premierze? Szykujecie Sunray Tour?

MoS: Zdecydowanie tak. Jesteśmy właśnie w trakcie przygotowywania trasy Sunray Tour na sezon jesienny. Wkrótce podamy daty koncertów!

Rockville: Dziękuję za rozmowę i pozdrawiam!

MoS: Dziękujemy i również pozdrawiamy Rockville!!!

MAZE OF SOUND (1)

TUFF ENUFF o powrocie i nowej płycie

ROZMÓWCA: TOMASZ „Ziuta” ZDEBIK i RAFAŁ „Taracha” TARACHA (TUFF ENUFF)
DATA PRZEPROWADZENIA WYWIADU: 20.08.2014
MIEJSCE PRZEPROWADZENIA WYWIADU: WYWIAD E-MAILOWY
OSOBA PRZEPROWADZAJĄCA WYWIAD: PIOTR CZWARKIEL

 

TUFF ENUFF, zespół który nagrał dwie, dość odmienne płyty w latach 90-tych. Jednak zbratał sobie liczną rzeszę fanów, którzy doczekali się powrotu grupy na scenę…..

Rockville: Wróciliście na scenę w 2011 roku nie licząc krótkiego epizodu (2007-08). Co Was skłoniło do powrotu? Głosy fanów? Czy głód wspólnego grania? bowiem każdy z Was muzycznie nadal się udzielał w innych zespołach.

Ziuta: O wspólnym graniu myśleliśmy cały czas. Tak naprawdę, to po kiego wała się rozstaliśmy ? ;)
Pierwsze koncerty zagraliśmy w 2010 z LIPALI. Okazało się, że wciąż jest kosmiczna energia. Reakcją na nasz powrót były głosy o które zapytałeś. Pojawiła się jedna myśl – nagrywamy nowe piosenki !!!
Taracha: I jedno i drugie,kochamy grać,to nasza pasja a to że nasi fani dzielą te uczucia z nami jeszcze bardziej nakręca nas na granie.

Rockville: Słuchając teasera nowego albumu Sugar, Death and 222 Imperial Bitches, trzeba przyznać że jest on mocny i zróżnicowany. Są melodie, szybsze tempa, groove’u nie brakuje. Czy to wypadkowa Cyborgów i Diabłów?

Ziuta: To wypadkowa tego co graliśmy i słuchaliśmy po drodze. Taki też pojawił się pomysł na płytę; „niech każdy przyniesie kilka riffów”. W naturalny sposób zaczęliśmy nagrywać i wysłać sobie nowe wałki.
Taracha: To po prostu kolejna płyta TUFFów, chcieliśmy zrobić coś nowego ale bazując na naszych korzeniach, taki new old skool, jest surowo, głośno, jak zwykle nie bierzemy jeńców.

Rockville: Powiedz jak długo powstawała płyta. Powstawała w czterech studiach nagraniowych. Czy impulsem był pierwszy stworzony utwór „I am your conscience” ?

Ziuta: Za długo. Upłynął rok. One long fuckin’ year :)))
Nie od razu zaczęliśmy nagrywać. Wystartowaliśmy w sierpniu 2013 i jak zauważyłeś, w czterech różnych studiach. To z racji odległości i miejsca zamieszkania.
Taracha: Nagrywanie tej płyty to była skomplikowana i trudna operacja, mieszkamy w różnych miastach, różnych krajach. Ja np. w trakcie powstawania płyty przeprowadziłem się z Norwegii do Irlandii. Nagrywamy tam gdzie akurat jesteśmy, a że nosi nas po świecie, stąd te różne studia nagraniowe.

Rockville: O czym mówią liryki na nowej płycie?

Taracha: Nie wiem…piszę spontanicznie, dla mnie teksty to bardziej forma niż treść, bardziej klimat, chodzi o brzmienie słów o ich rytm i melodię.

TUFF ENUFF - Sugar, Death and 222 Imperial Bitches

Rockville: Czy na płycie wzięli udział jacyś goście?

Ziuta: W moim przypadku albo ja byłem gościem, albo moi goście nimi byli :))
Majkel Berger towarzyszył mi w nagrywaniu. Wciskał record, dopisał gary do wersji demo i pił ze mną browary. To fest utalentowany koleś.

Rockville: Trzy utwory na „Sugar, Death…” są w języku polskim. Skąd ten pomysł?

Taracha: Na zasadzie eksperymentu. Ogólnie był pomysł żeby robić coś z tekstami, a w jakim języku to już było mniej ważne, mamy polski, norweski, angielski i arabski. To jest ten element który pozwala się nie nudzić tym co robimy, próbowanie czegoś innego, nowego, nieoczekiwanego i kontrowersyjnego.

Rockville: Czy mógłbyś wytłumaczyć tytuł nadchodzącego albumu – Sugar, Death and 222 Imperial Bitches ?

Taracha: To nic nie znaczący zlepek słów, każdy z nas wysłał po jednym przypadkowym słowie, wyszło zajebiste epickie zdanie. Co z tego, że bez sensu :D

Rockville: Z perspektywy czasu, który album oceniasz wyżej Cyborgs Don’t Sleep czy Diablos Tequilos?

Ziuta: To dwa różne albumy. Pierwszy to zbiór emocji okresu dojrzewania :) Drugi powstawał w upojeniu… ;).

Rockville: Rafał nie specjalnie dobrze wspomina drugi longplay, bowiem w rolę wokalisty wcielił się Wörkie. Czy z tej płyty fani usłyszą utwory zagrane na żywo?

Taracha: Płyta jest jak najbardziej ok większość utworów na Diablos Tequilos powstała z moim udziałem, normalnie je gramy, lubię je i nie widzę żadnego problemu żeby je śpiewać.

Rockville: Jeśli mowa o koncertach. Czy jesienią po wydaniu płyty zamierzacie zjechać Polskę wzdłuż i wszerz?

Ziuta: Jedziemy w listopadzie w trasę przez Polskę. Potem Europa i reszta Świata.

Rockville: Na trasę zaprosicie młode kapele czy będzie co-headlinerem z inną grupą z polskiej czołówki?

Tuff Enuff: Będziemy zapraszać i wspierać lokalne bandy.

Rockville: Czego ostatnio słuchacie lub jakie kapele wpłynęły na stylistykę muzyczną na nowym albumie?

Ziuta: Słucham classic radio jak jeżdżę samochodem. To taka plenerowa muza. Coś gra w głowie, stuka w samochodzie, krzyki, szum itp. Raczej to generuje pomysły. Potem ktoś słucha i porównuje.
Taracha: Ostatnio słucham gaworzenia mojej małej córeczki…miód na uszy.

Rockville: Na koniec pytanie do Qlosa i Ziuty. HeR. Myślicie o come backu? Miałem przyjemność widzieć HeR‚a na żywo. Byłem w szoku. Myślałem że to polski SLIPKNOT!

Ziuta: Myślę często o HeR. To była niezła wyciskarka potu, krwi i „demonów głośnikowych”. HeR to Jeleń – Łukasz Pol Jelonek – HETANE. To od niego zależy czy znowu zagramy. Fani pytają.

Rockville: Trzy słowa na koniec dla fanów TUFF ENUFF?

Ziuta: Jedźcie żur – smacznego.
Tuff Enuff: Sprawdźcie naszą nową płytę i do zobaczenia na koncertach !

FOT. KOBARU

LOSTBONE i SCARLET SKIES na wspólnej trasie

LOSTBONE i SCARLET SKIES ruszą w listopadzie na wspólną trasę koncertową pod szyldem „15 PLN za bilet Tour„.

lostbone & scarlet skies - trasa 2014

Formacja LOSTBONE 6 września wyda nowy studyjny album zatytułowany Not Your Kind, który ukaże się nakładem wytwórni muzycznej Fonografika. W sieci ukazał się lyric video do Through Hell We Rise. Więcej informacji o albumie TUTAJ.

LOSTBONE - Not Your Kind

Natomiast metalcore’owa formacja SCARLET SKIES będzie promować swój debiutancki krążkek No Warning Shot (2013). Niedawno ukazał się w sieci nowy teledysk, który powstał do utworu We Stand As One .

Poniżej wywiad z zespołem.

SCARLET SKIES debiutancki albumSCARLET SKIES

SCARLET SKIES: Granie metalu to nasze hobby [VIDEO]

ROZMÓWCA: SCARLET SKIES

DATA PRZEPROWADZENIA WYWIADU: 14.05.2014

MIEJSCE PRZEPROWADZENIA WYWIADU: WARSZAWA, POLSKA

OSOBY PRZEPROWADZAJĄCE WYWIAD: PAWEŁ WIZIMIRSKI

 

W warszawskim Hard Rock Cafe porozmawialiśmy z zespołem SCARLET SKIES, który w 2013 roku wydał swój debiutancki krążek No Warning Shot i zamieszał na rodzimej metalowej scenie.

Wywiad:

SCARLET SKIES SCARLET SKIES debiutancki album

THY DISEASE: zmierzamy do totalnej, niewolniczej kontroli

ROZMÓWCA: DARIUSZ „YANUARY” STYCZEŃ (GITARA)
DATA PRZEPROWADZENIA WYWIADU: 05.2014
MIEJSCE PRZEPROWADZENIA WYWIADU: WYWIAD E-MAILOWY
OSOBA PRZEPROWADZAJĄCA WYWIAD: MARCIN „YANKES” JANKOWSKI

 

Rockville: Na nowy materiał THY DISEASE czekaliśmy aż 5 lat. Skąd tak długa przerwa? Problemy personalne w zespole, szukanie inspiracji czy po prostu życie?

„YANUARY”: Z pewnością pierwsza rzecz jaka wpłynęła na tak długą przerwę to przegrupowanie w składzie zespołu, które wcześniej czy później musiało nastąpić. Niestety nie było już możliwości nagrywania kolejnych płyt z Psycho, byłym wokalistą, podczas gdy większości koncertów graliśmy sesyjnie z Siriusem. Odległość jaka nas dzieliła pomiędzy Polską a Hiszpanią była zbyt duża, żeby dalej móc wspólnie kontynuować współpracę, stąd podjęliśmy razem decyzję o przekazaniu mikrofonu na stałe Siriusowi. Następnym etapem było skompletowanie reszty składu, tak aby zespół w niedalekiej przyszłości mógł w miarę regularnie nagrywać płyty i jeździć w trasy koncertowe bez żadnych podmianek. W momencie ustabilizowania nowego Line up-u, skupiliśmy się głównie na pracy związanej z nową płytą. Ostatnią rzeczą, która kazała nam jeszcze poczekać rok dłużej na premierę płyty, było niefortunne, poważne złamanie nogi przez Siriusa. Musieliśmy cierpliwie poczekać aż przejdzie przez niezliczoną ilość godzin rehabilitacji i będzie w pełni gotowy, aby po premierze płyty pojechać z nami w trasę.

Rockville: Od początku istnienia zespołu, przewinęło się przez niego sporo osób. Ze składu który nagrał Anshur-Za zostałeś tylko Ty. W obecnym gracie już 1,5 roku i wygląda na to, że wreszcie wszystko jest jak należy, czego dowód stanowi nowy album. Świeże głowy, świeże pomysły i energia?

„YANUARY”: Fakt, oficjalnie od kilku lat mamy już stabilny skład co nas nie ukrywam bardzo cieszy. Rozpoczęliśmy kampanię promocyjną nowej płyty, koncertując intensywnie w całej Polsce. Zbliżone gusta muzyczne niewątpliwie nam bardzo pomogły przy realizacji najnowszej płyty, jest dzięki temu spójna i ma swoiście monolityczną strukturę. Połączenie wielu czynników osobowych spowodowało dużą metamorfozę w zespole THY DISEASE. Oczywiście na plus.

Rockville:: Jak przebiegał proces twórczy? Jako jedyny stały członek THY DISEASE, Ty wyznaczasz kierunek a reszta ekipy tylko dodaje swoje klocki, czy nowy materiał to efekt synergii wszystkich w zespole?

strong>”YANUARY”: Tym razem postawiliśmy na pracę zespołową przez co każdy z nas włożył swoje przysłowiowe pięć groszy w kształt i koncepcję płyty. Kompozycje powstawały w różnych formach, od samych partii klawiszy, bębnów jak i standardowo od szkieletu gitar z wyznaczonymi miejscami na klawisz i wokal. Oczywiście musiała być osoba, która spełniła rolę koordynatora i nad wszystkim czuwała, aby nie było przerostu formy nad treścią. Z racji tego, że byłem odpowiedzialny za produkcję płyty i aranże wziąłem to na swoje barki.

Rockville:: To, co się rzuca od razu w uszy, to produkcja albumu, która stoi na bardzo wysokim poziomie. Fakt tworzenia materiału we własnym studio (Creative Music Studio) to oczywiście wielki komfort, ale też otwarta furtka do tego, aby lepsze stało się wrogiem dobrego. Udało Wam się utrzymać ten zdrowy dystans czy jednak wymęczyliście ten materiał?

„YANUARY”: Wydaje mi się, że to właśnie fakt pracy we własnym studiu spowodował taki przeskok i efekt finalny płyty. Mogliśmy każdą rzecz dokładnie przeanalizować, nagrać różne rozwiązania, zrobić przerwę na parę dni, tygodni i wrócić z powrotem do pracy w studio. Kilka lat temu analizowałem sobie czy można nagrać bardzo dobrą płytę w 2/3 tygodnie (typowy standard w Polsce), i doszedłem do wniosku, że jest to nie realne ( 2/3 miesiące – jak najbardziej ). Podczas procesu końcowej aranżacji i dobraniu odpowiednich brzmień musi być czas na „złapanie oddechu”, przerwę, która nam „naładuje baterię” i pozwoli na nowo z dystansu spojrzeć na przyjętą koncepcję. Pośpiech w tym wypadku jest największym wrogiem. Wizja płyty krystalizowała się dużo wcześniej przed jej nagraniem, stąd doskonale wiedzieliśmy jak ma wyglądać całokształt, jedynie musieliśmy to wszystko wydobyć w trakcie sesji i zadbać o spójność materiału.

Rockville:: Costumes of Technocracy zbiera bardzo dobre recenzje. Jako jego twórcy trudno, żebyście nie byli zadowoleni ale czy spodziewaliście się aż tak dobrych opinii z branży?

„YANUARY”: Czas jaki poświęciliśmy przy komponowaniu, nagrywaniu i dogłębnych analizach pozwolił nam mieć pewne oczekiwania co do oceny publicznej. Efekt końcowy, mix i master na który poświęciliśmy drugie tyle czasu miał również niebagatelne znaczenie. Przypuszczaliśmy, że płyta powinna narobić nieco zamieszania i tak też się stało – jesteśmy z tego niebywale dumni. To nie był nasz debiut, mamy już pewien bagaż doświadczeń i obycie przy robieniu muzyki. Pozytywne recenzje punktują rzeczy na które zwracaliśmy szczególną uwagę przy produkcji, dlatego można powiedzieć, że wszystko poszło zgodnie z planem :)

Rockville:: A jak album odbierają fani? Mariaż elektroniki z death metalem w tak konserwatywnym muzycznie kraju jest dość odważnym posunięciem.

„YANUARY”: Jak na razie płyta sprzedaje się najlepiej ze wszystkich w dorobku zespołu. Osoby, które odwiedzają nas na koncertach w superlatywach opisują nowy album zaopatrując się w merch zespołu co nas bardzo wzmacnia. Czasy ortodoksyjnych metalowców w Polsce, moim zdaniem, mamy już raczej za sobą. Mnóstwo osób cały czas poszukuje nowych, eksperymentalnych brzmień. Z nami jest podobnie – łączenie chorych, zmutowanych, elektronicznych dźwięków z ostrym metalem już w opisie słownym brzmi ciekawie, a efekt dźwiękowy zawsze budzi większą ciekawość niż klasyczne, wyeksploatowane aż do bólu formy.

Rockville:: Początki zespołu to black i death metal z domieszką klawiszy. Z każdym kolejnym albumem ewoluowaliście w stronę industrialnych, bardziej groove klimatów. Czy Costumes of Technocracy to ucieleśnienie wizji jaką od zawsze miałeś dla THY DISEASE czy kolejny etap w rozwoju zespołu i nie ma dla Ciebie granic poszukiwań?

„YANUARY”: Dopiero po 3 płytach udało nam się obrać jednolity kierunek, którym sukcesywnie podążamy. Serwujemy naszą wizję na różne sposoby, ale azymut cały czas pozostaje ten sam. Wydaje mi się, że ”Costumes of Technocracy” wyznaczył dla THY DISEASE kolejną ścieżkę i z pewnością w przyszłości będziemy robić wszystko, żeby słuchaczy zaskoczyć. Nie sztuką jest nagrywać w kółko to samo, kalkować te same patenty na różne sposoby albo, co gorsza, robić to dla idei. Kierujemy się zupełnie innymi kryteriami i zasadami, co nie wszystkim oczywiście może się to podobać. Dla nas najważniejsze, że my sami czujemy się z tym dobrze i wszystko robimy przede wszystkim szczerze.

Rockville:: W ostatnich tygodniach (Ukraina, wybory do Parlamentu Europejskiego) to nasilenie się festiwalu manipulacji, kłamstwa, cynizmu i obłudy. Pod względem lirycznym Costumes of Technocracy wydaje się doskonałą ścieżką dźwiękową i komentarzem do tego, co się dzieje wokół nas.

„YANUARY”: Zgadza się! Nasz dobry znajomy – Tim Zambra, poeta z UK, który osiadł na stałe w Krakowie, zajął się warstwą liryczną płyty. Przyjął on stanowisko bezlitosnego obserwatora i komentatora, opisując to, jaki na co dzień jest świat. Manipulacja medialna, społeczna, systemowa jest wszechobecna i nie wydaje mi się , żeby był jakiś realny sposób na zwalczenie tego. Oprócz jakichś drastycznych rozwiązań, takich jak globalna wojna. Na razie, pomimo różnych napięć raczej nam to nie grozi, tak że ten bałagan będzie pewnie rósł , aż do uzyskania w końcu masy krytycznej. A co wtedy? To być może temat na następny album :)

Rockville:: Patrząc szerzej na tematykę Waszych tekstów. Nie sposób funkcjonować dziś bez nowych technologii, za co jednak płacimy ogromną cenę. Tego niestety większość ludzi nie dostrzega lub utrata prywatności, inwigilacja nie jest dla nich problemem. Twoim zdaniem do czego zmierzamy jako globalne społeczeństwo?

„YANUARY”: Do totalnej, niewolniczej kontroli, to pewne. Wydawać by się mogło, że przez ciągły wyścig szczurów i nowe technologie jest nam poniekąd łatwiej żyć. Wszystko jest dostępne, informacji jest więcej niż jesteśmy w stanie przyjąć, możemy być zawsze i wszędzie dzięki jednemu kliknięciu myszką. Każdy znajdzie dla siebie te dobre strony ale populacja tak naprawdę zapomina o pewnych – zupełnie podstawowych ludzkich wartościach, jak np. prywatność czy zdolność do życia w realnym, nie-cyfrowym społeczeństwie. Coraz więcej czasu spędza się w domu przed komputerem w sieci, gdzie jesteś bez przerwy obserwowany, analizowany, inwigilowany itp. Stajesz się dosłownie trybikiem w coraz bardziej wirtualnej rzeczywistości. Przy okazji, co chyba najbardziej bolesne, ludzie przestają racjonalnie myśleć. Nie muszą. Wszystko jest w Internecie, więc po co wiedzieć, analizować, wnioskować jak jest już podane na tacy, w odpowiednio spreparowanej formie. Moim zdaniem jest to groźniejsze od odmóżdżenia, które kiedyś serwowała nam telewizja. Teraz, oprócz tego, że jest to na o wiele szerszą skalę, bo praktycznie każdy jest ‘online’ – tak naprawdę nie ma od tego odwrotu.

Rockville:: Dopełnieniem muzyki i tekstów jest strona wizualna Costumes of Technocracy. Możesz powiedzieć coś więcej o wizji, jaką mieliście tworząc okładkę a także kręcąc klipy do Holographic Reality i Slave State?

„YANUARY”: Nad oprawą graficzną pracował nasz grafik Piotr ”Szafa” Szafraniec, który dostał od nas dużo wcześniej wszystkie liryki i został poczęstowany kilkoma dźwiękami z nadchodzącej płyty. Wspólnie obraliśmy wstępny szkic jak powinna wyglądać okładka i wkładka tego wydawnictwa. Metodą prób i błędów doszliśmy do spójnej koncepcji i już wtedy Piotrek sam dokończył swoje dzieło. Pierwszy singiel – Slave State miał za zadanie być pewnym odniesieniem do całości ”Costumes of Technocracy”, pokazując zarówno brutalne metalowe podejście, ale również ten elektroniczny sos, którego użyliśmy bardzo dużo. Na drugi klip wybraliśmy Holographic Reality, który pokazuje album od tej drugiej, bardziej melodyjnej i wyważonej strony. Obie kompozycje dobrze ukazują płytę, ale od zupełnie innej strony. W Slave State pojawiają się również wątki fabularne, które przy Holographicu pominęliśmy. Za oba teledyski jest odpowiedzialna grupa RED PIG PRODUCTIONS , z którą mamy w planach kolejny ruchomy obrazek – więcej info już niebawem!

Thy Disease - Costumes of Technocracy

Rockville:: Z końcem maja, kończy się trasa Global Technocratic Tour, która liczyła 30 dat. Coraz więcej zespołów dostrzega, że w Polsce można grać nie tylko w standardowej 10-tce miast, ale również w tych mniejszych. Wbrew pozorom, w mniejszych miastach jest większe zainteresowanie? Gdzie Wam się lepiej grało? Jakie wrażenia, przemyślenia?

„YANUARY”: Frekwencja na poszczególnych koncertach uzależniona jest od wielu czynników. Jeżeli rusza się w trasę trasą w okresie jesiennym albo wiosennym po kluczowych miastach Polski, jesteśmy narażeni na olbrzymią konkurencję, która może negatywnie odbić się na frekwencji na koncertach. Żeby być pewnym zainteresowania, trzeba trafić w naprawdę dobrą datę, albo mieć bardzo mocny skład trasy. W mniejszych miejscowościach koncertów jest dużo mniej, stąd reakcja ludzi jest bardziej entuzjastyczna i zainteresowanych dużo więcej niż w większych lokalizacjach. Organizacja koncertów, tak jak muzyka ewoluuje i są teraz całkiem inne realia niż miało to miejsce przed laty. Nie zmienia to faktu, że wrażenia po całym objeździe w naszym kraju są jak najbardziej pozytywne i cały czas planujemy kolejne odsłony THY DISEASE na żywo.

Rockville:: W jednym z wywiadów przeczytałem o planach Waszej Wytwórni (Mystic) sprzedaży licencji Costumes of Technocracy na Zachód. Czy coś się w tym temacie dzieje? Czy w związku z tym macie plany związane z graniem poza granicami kraju?

„YANUARY”: Przez to, jak Internet zdominował rynek muzyczny, tak naprawdę sprzedaż licencji już w tym wypadku nie jest aż tak bardzo istotna jak kiedyś. Album można w tym momencie zamówić ze sklepu internetowego Mystic, mieszkając na drugim końcu globu, lub nabyć go w postaci cyfrowej w minutę. Oczywiście dla zespołu będzie korzystniej mieć płyty dostępne poza Polską z racji chociaż tego, że ruszy wtedy kampania promocyjna poprzez recenzje, wywiady itp. Tutaj już Mystic wie dokładnie jak działać i sami doskonale wiedzą kto będzie najbardziej odpowiedni do wypuszczenia tego krążka poza granicami. Co do koncertów zagranicznych, pierwsze z nich odbędą się już w sezonie letnim natomiast na jesień tego roku planujemy trasę po bloku wschodnim. Na koncerty zachodnie będziemy musieli poczekać do 2015 roku, choć jest jeszcze za wcześnie by podawać konkretne miejsca i daty. Plany są bardzo szerokie, jesteśmy cały czas dobrej myśli.

Rockville:: W tym roku mija 15 lat istnienia zespołu. Planujecie jakoś uczcić ten jubileusz?

„YANUARY”: Tak, takie chwile warto upamiętniać, stąd na sam koniec grudnia w Krakowie odbędzie się specjalny koncert z tej okazji. Planujemy zaprosić naszych dawnych muzyków, kilka zaprzyjaźnionych zespołów i wspólnie razem z nimi życzyć sobie następnych takich 15 lat.

Rockville:: Na pierwszym demo znalazł się cover bardzo niemetalowej wokalistki – Madonny. Gdybyście dziś mieli nagrać coś podobnego, to kogo byście wybrali?

„YANUARY”: Jest ich bardzo dużo, ale moim topem na dzień dzisiejszy jest GENESIS – Live For Confusion, no chyba, że musi być coś z POP-u… Wolałbym nie ;)

THY DISEASE 2014

DEVILISH IMPRESSIONS: zawsze gramy na pełnej k*****

ROZMÓWCA: PRZEMYSŁAW „QUAZARRE” OLBRYT (WOKAL, GITARA, KLAWISZE)
DATA PRZEPROWADZENIA WYWIADU: 15.06.2014
MIEJSCE PRZEPROWADZENIA WYWIADU: WYWIAD E-MAILOWY
OSOBA PRZEPROWADZAJĄCA WYWIAD: PIOTR CZWARKIEL

 

PIOTR CZWARKIEL: Witaj. Niedawno zakończyliście trasę koncertową promując EPkę Adventvs. Czy mógłbyś podsumować Adventvs Tour?

Quazarre: Cześć! Trasa dojechała do końca co w obecnych czasach bywa trudne nawet dla o wiele większych od nas zespołów, szczególnie zważywszy na okres, w jakim się odbyła oraz fakt, że nie były to tzw. „weekendówki” lecz regularny przelot, dzień po dniu. Cieszy mnie, że udało nam się przedstawić polskim fanom formę zespołu w miastach, w których nie graliśmy od lat, jak i tych, w których teraz zagraliśmy po raz pierwszy. I mam nadzieję, że podobnych okazji będzie w przyszłości jeszcze więcej.

PIOTR CZWARKIEL: Jak frekwencja na koncertach?

Quazarre: Z tym różnie bardzo, dzikich tłumów nie stwierdzono, poza może koncertem w Białymstoku, gdzie ludków zeszło się naprawdę sporo. Wciąż jednak wychodzę z założenia, że na koncertach byli ci, którzy mieli być. I – mimo iż bezdyskusyjnie lepiej gra się dla pełnych hal czy klubasów – w myśl naszej zasady zawsze gramy na pełnej kurwie, choćby to miał być występ dla trzech osób.

DEVILISH IMPRESSIONS (1)

PIOTR CZWARKIEL: Jeśli chodzi o dobór zespołów supportujących Was to jak dużo zespołów się zgłasza i w jaki sposób je filtrujesz i finalnie wybierasz na trasę?

Quazarre: Zespołów zgłosiło się dość dużo, skupiliśmy się jednak na tych, które odezwały się w pierwszej kolejności. Poza tym wcześniej też dogadaliśmy się z Finami z COPROLITH. LILLA VENEDA z kolei to moi znajomi, z którymi rozmowy o możliwości wspólnych koncertów prowadziliśmy już jakiś czas temu. Do składu dokoptowaliśmy SOULLESS CARNAGE, do tego lokalne zespoły w każdym mieście.

PIOTR CZWARKIEL: Odwiedziliście 10 polskich miast. Czy macie w planach odwiedzić miejsca, do których ta trasa nie dotarła? Mam na myśli Gdańsk, Szczecin, Bydgoszcz, Poznań, Zielona Góra, Łódź.

Quazarre: Bardzo byśmy chcieli, aczkolwiek to też nie do końca zależy od nas samych. W każdym razie mamy w planach zaliczyć miasta, na które nie było miejsca w rozpisce tej trasy. Jest wysoce prawdopodobne, że odwiedzimy m.in. te, które tutaj wymieniłeś. Czy to się uda? Czas pokaże…

DEVILISH IMPRESSIONS (2)

PIOTR CZWARKIEL: Czy sądzisz, że realna byłaby trasa koncertowa z zespołami VESANIA, HERMH, LUNA AD NOCTUM? Wkrótce powinna się ukazać nowa płyta zespołu VESANIA.

Quazarre: Hmm, myślę, że byłby to ciekawy zestaw. Wbrew jednak pozorom nie jest łatwo zebrać wszystkie bandy, dopasować terminy, dogadać szczegóły i warunki uczestnictwa w trasie. To olbrzymie wyzwanie logistyczne, uzależnione w głównej mierze od planów czy marketingowej polityki uprawianej przez każdy z zespołów.

PIOTR CZWARKIEL: Czy macie propozycje koncertowania poza Polską? Jak wiadomo, metal lepiej się rozwija poza granicami Polski. Zresztą sporo czasu przebywałeś w UK.

Quazarre: Ależ my zawsze przecież graliśmy więcej poza granicami Polski. Adventvs Tour to dopiero druga trasa DEVILISH IMPRESSIONS: na terenie Kraju. Wciąż otrzymujemy różne oferty z różnych bardzo stron świata i z pewnością za jakiś czas skierujemy swoje sztandary na inne ziemie.

PIOTR CZWARKIEL: Koncertowo opiekuje się Wami The Flaming Arts Agency. Jak doszło do współpracy i jak oceniasz dotychczasowe działania agencji?

Quazarre: Po raz pierwszy nasze drogi skrzyżowały się jeszcze w 2007 roku, kiedy to zaprosili nas na trasę z MARDUK. Rok później to oni też byli organizatorem trasy w UK i Irlandii, jaką zaliczyliśmy u boku nieodżałowanego DISMEMBER. Po jakimś czasie dogadaliśmy się, że będą reprezentować zespół na terenie Europy Wschodniej, na Zachodzie bowiem współpracowaliśmy niezależnie z kilkoma agencjami. Chwilę później nastąpiła kilkuletnia przerwa w naszej aktywności scenicznej, wszystkie zatem wcześniejsze układy zwyczajnie się przedawniły. Będąc już po premierze Simulacra ponownie skontaktowałem się z The Flaming Arts i udało nam się tę współpracę odświeżyć. Póki co zbyt wcześnie, by ich działania ocenić w sposób obiektywny i miarodajny. Jest przed nami bez wątpienia wiele rzeczy do zrobienia i tak naprawdę dopiero za jakiś czas będziemy mogli dokonać podsumowania plusów czy minusów tej współpracy. Możliwości, jakimi dysponują, są na pewno ogromne, z każdym miesiącem obserwuję ich rozwój, co też pozwala nam optymistycznie spoglądać w kierunku przyszłości koncertowej DEVILISH IMPRESSIONS.

DEVILISH IMPRESSIONS (3)

PIOTR CZWARKIEL: EPka Adventvs została wydana przez sam zespół. Powiedz co było powodem? Ostatnio chyba zespoły częściej decydują się na taki manewr.

Quazarre: Powód jest prozaiczny. Po zakończeniu współpracy z Lifeforce Records nie trafiliśmy jeszcze na stajnię, która zaoferowałaby nam jakieś rozsądne warunki.

PIOTR CZWARKIEL: Adventvs nagrywaliście w kilku miejscach. Skąd taki wybór?

Quazarre: Jesteśmy rozrzuceni po całym kraju, wybory dokonywane są zatem często z przyczyn logistycznych. Icanraz na ten przykład mieszka na co dzień w Białymstoku, do tego zajebiście dobrze zna możliwości Hertz Studio, wielokrotnie pracował pod okiem braci Wiesławskich więc ta opcja była dla niego najbardziej komfortowa. Wiedzieliśmy też, że chłopaki zainwestowali kupę siana w budowę odrębnej sali do nagrań bębnów, której akustyka w idealny sposób umożliwia rejestrację tychże bez konieczności późniejszego próbkowania, co idealnie pasowało nam do wizji brzmieniowej nowych tracków DEVILISH IMPRESSIONS. Gitary nagraliśmy w moim domowym studio, później ich re-ampingiem zajął się Malta w Sound Division Studio. Tam też zarejestrowaliśmy wokale, zrobiliśmy miks i mastering. Wybór jego osoby też oczywiście nie był przypadkowy. Znamy się kupę lat, pracowaliśmy razem przy kilku płytach i – podobnie jak z decyzją nagrań beczek w Hertz Studio – wiedzieliśmy, że i w tej konfiguracji studyjno-osobowościowej będziemy w stanie osiągnąć zamierzony cel jeśli chodzi o formułę brzmieniową Adventvs.

PIOTR CZWARKIEL: Nowe wydawnictwo ukazało się miesiąc temu. Jak z perspektywy czasu odbierasz ten materiał oraz jak media piszą o EPce?

Quazarre: Póki co odzew jest wspaniały, co cieszy tym bardziej, iż jest to zestawienie nowej twórczości DEVILISH IMPRESSIONS z pochodzącym z 2002 roku demo Eritis sicvt Devs. Ale że to tak naprawdę dopiero zalążki promocji Adventvs z finalnym komentarzem przyjdzie mi wstrzymać się jeszcze trochę…

PIOTR CZWARKIEL: Jak się sprzedaje nowa EPka? Nie masz obaw, że pewnego dnia postęp elektroniczny zabije fizyczne wydania płyt?

Quazarre: Proces ten dokonuje się dosłownie na naszych oczach. Sądzę jednak, że fizyczne wersje albumów wciąż będą wydawane. Oczywiście ich sprzedaż nigdy już nie osiągnie tego pułapu sprzed lat, mimo to są ludzie, dla których prawdziwą wartość stanowi komplet czyli muzyka w najwyższej jakości opakowana w pachnącą drukarską farbą okładkę…

PIOTR CZWARKIEL: Czy planujecie stworzenie teledysku do któregoś z utworów z Adventvs? Dotychczas każda płyta promowana była przez klip.

Quazarre: Dotychczas zrealizowaliśmy tylko dwa klipy, pierwszy do SataniChaoSymphony z debiutanckiej Plurima Mortis Imago, drugi do Har-Magedon z płyty Diabolicanos. Nie udało nam się niestety nakręcić żadnego obrazka do albumu Simulacra (jedynie koncertowe video do Scream Of The Lambs,przyp.red.) i nie zapowiada się, by miało to nastąpić w przypadku Adventvs. Jeśli już to przy okazji kolejnej, dużej płyty. Aktualnie pracujemy nad tzw. lyric video do Adventvs Regis.

PIOTR CZWARKIEL: Często się zdarza, że po EPce zespół przygotowuje pełnowymiarowy album. Czy macie w zanadrzu nagranie longplay’a czy na razie skupiasz się na swoim drugim zespole – ASGAARD?

Quazarre: Nowy album ASGAARD to póki co pieśń przyszłości. Wprawdzie duet Hetzer i Flumen ostro już walczy z tematem, wciąż trudno jednak oszacować, kiedy uda się nam go sfinalizować. Jeśli zaś chodzi o płytę DEVILISH IMPRESSIONS – w dużej mierze jest ona właściwie gotowa, aktualnie jednak skupiamy się w 100 procentach na promocji Adventvs. Póki co więc o szczegółach mówić nie będę…

PIOTR CZWARKIEL: W DEVILISH IMPRESSIONS Ty jesteś odpowiedzialny za całą warstwę muzyczną czy wspólnie tworzycie nowy materiał?

Quazarre: Od początku istnienia DEVILISH IMPRESSIONS jestem odpowiedzialny za muzykę, teksty i ogólnie pojęty kierunek artystyczny zespołu, jak i jego przesłanie. Wspólnie jednak z resztą Diabłów z DI pracujemy nad finalnymi aranżacjami, każdy zatem, w tym przypadku Icanraz i Vraath, dokłada ostatecznie do całości swoją cegiełkę.

PIOTR CZWARKIEL: W przyszłym roku przypadnie 15-lecie zespołu. Czy masz jakieś pomysły aby uczcić ten jubileusz? Koncertowe DVD, szeroka trasa koncertowa z zaprzyjaźnionymi zespołami?

Quazarre: Z racji dość pokrętnej biografii DEVILISH IMPRESSIONS nie upatruję w tego typu okolicznościach konieczności celebrowania konkretnych dat… Wprawdzie za rok stuknie nam 15-tka od momentu założenia zespołu, jednak to dwa lata później nagraliśmy demo Eritis…, z kolei dopiero w 2006 roku staliśmy się pełnoprawnym, koncertującym tworem. Trudno więc wyznaczyć jednoznaczną cezurę, wokół której należałoby świętować. Owszem, niewykluczone, że z tej okazji wydarzy się któraś z wymienionych przez Ciebie rzeczy, na chwilę obecną jednak nie spędza nam to snu z powiek.

PIOTR CZWARKIEL: Icaros Records narazie wydała ASGAARD – Stairs to Nowhere oraz DEVILISH IMPRESSIONS – Simulacra. Jak się rozwija Twoja wytwórnia?

Quazarre: Dodać należy jeszcze Inside / Outside rockowego LECTER oraz N.O.I.R. autorstwa CRIONICS. Jak się rozwija? W ogóle się nie rozwija, hehehe. Firma Icaros Records to zamknięty już rozdział, który wspominam jako wspaniała przygodę, ale też okupioną ogromną ilością czasu i pieniędzy, których jednak bardziej potrzebuję na swój macierzysty zespół.

PIOTR CZWARKIEL: Czego słuchasz w wolnych chwilach oprócz metalu?

Quazarre: Wolnych chwilach? A co to takiego? A tak na poważnie: oczywiście, że disco polo!!! ;-)

PIOTR CZWARKIEL: Czy jakiś zespół ostatnio szczególnie wpadł Ci w ucho? Co mógłbyś polecić?

Quazarre: Naprawdę mało mam czasu na słuchanie muzyki czy na szeroko rozumiane chwile relaksu dla samego siebie. Z tego też względu nie stanowię miarodajnego źródła opinii dotyczących nowości na rynku, czy też rzeczy, z którymi koniecznie należałoby się zapoznać. Owszem, śledzę co dzieje się na scenie, nie mam jednak czasu, by być z tymi wszystkimi tytułami na bieżąco. Często jest tak, że z bardzo dużym opóźnieniem docieram do albumów, które są na rynku już od dłuższego czasu. Nie wynika to z ignorancji, bo osobiście uwielbiam nowe rzeczy, nie należę do tych, co to tylko spuszczają się przy klasykach, tylko że naprawdę w moim grafiku ciężko mi znaleźć czas na taką prawdziwą kontemplację nowych, czy nawet starych, znanych mi dźwięków.

PIOTR CZWARKIEL: Czy masz jakieś ‚metalowe marzenie’?

Quazarre: Tak, metalowy fallus, dla siebie i reszty zespołu by było nam wszystkim przyjemniej w trasach, hehehe ;-)

PIOTR CZWARKIEL: Na koniec kilka słów na fanów Rockville.pl i zespołu DEVILISH IMPRESSIONS.

Quazarre: Dzięki serdeczne za wsparcie Piotr! Pozdrosy dla czytelników no i mam nadzieję, że do zobaczenia na koncertach. Oczywiście, wszystkich zachęcam do zapoznania się z zawartością Adventvs. Możecie tego posłuchać w całości na www.devilishimpressions.bandcamp.com a nabyć za pośrednictwem www.devilishimpressions.8merch.com Chyba że ktoś wolałby zapłacić więcej, wtedy oczywiście kupujcie przez bandcamp! ;-) Sława!!!

DEVILISH IMPRESSIONS Ewa Olbryt
Foto: Ewa Olbryt

ILLUSION: Nic na siłę [VIDEO]

ROZMÓWCA: TOMASZ „LIPA” LIPNICKI, PAWEŁ HERBASCH, JERZY „JERRY” RUTKOWSKI, JAREK ŚMIGIEL – ILLUSION

DATA PRZEPROWADZENIA WYWIADU: 27.03.2014

MIEJSCE PRZEPROWADZENIA WYWIADU: WARSZAWA, POLSKA

OSOBY PRZEPROWADZAJĄCE WYWIAD: TOMASZ TOMALA

 

22 marca miał premierę pierwszy od 15 lat album studyjny ILLUSION zatytułowany Opowieści. Pod koniec lutego zespół wyruszły w trasę koncertową. Przy okazji występu na deskach warszawskiej Stodoły spotkaliśmy się z całą czwórką by porozmawiać o przeszłości, Opowieściach, przyszłości i relacjach między nimi.

ILLUSION to:
Tomasz „Lipa” Lipnicki – wokal, gitara
Paweł Herbasch – perkusja
Jerzy „Jerry” Rutkowski – gitara
Jarek Śmigiel – bas

illusion-opowiesci-cover

Illusion 2014

BULLET FOR MY VALENTINE: wywiad z zespołem [VIDEO]

ROZMÓWCA: BULLET FOR MY VALENTINE

DATA PRZEPROWADZENIA WYWIADU: 19.02.2014

MIEJSCE PRZEPROWADZENIA WYWIADU: WARSZAWA, POLSKA

OSOBA PRZEPROWADZAJĄCA WYWIAD: JAKUB ZAJDEL

 

Przed warszawskim koncertem w Klubie Stodoła, porozmawialiśmy z wokalistą BULLET FOR MY VALENTINE: Matt’em Tuckiem oraz perkusistą – Michael’em Thomasem. Zobaczcie zapis naszego wywiadu poniżej:

Bullet for my valentine - stodoła

FIVE FINGER DEATH PUNCH: Rozgrzejemy Warszawę!

ROZMÓWCA: JEREMY SPENCER (PEKUSJA)
DATA PRZEPROWADZENIA WYWIADU: 17.02.2014
MIEJSCE PRZEPROWADZENIA WYWIADU: WYWIAD TELEFONICZNY
OSOBA PRZEPROWADZAJĄCA WYWIAD: JAKUB ZAJDEL

Rockville: Na początek chciałem zapytać bo nie każdy może to wiedzieć; czy nazwa zespołu jest naprawdę inspirowana filmem kill bill 2?

Jeremy Spencer: Tak (śmiech); to jest nie do końca ale wzięło się to z tego filmu. Zoltan (Bathory – przyp. red.) jest wielkim fanem sztuk walki od lat; ma nawet czarny pas w jednym czy dwóch stylach walk. W filmie Quentina Tarrantino Kill Bill 2 pojawia się coś takiego jak Five Point Palm Exploding Heart Technique. Nazwa mówi sama za siebie (śmiech) czyli dostajesz taki cios, odchodzisz na pięć kroków i twoje serce eksploduje (śmiech). Spodobało nam się to bardzo, trochę ją przemodelowaliśmy, żeby brzmiało lepiej i zgrabniej i mamy to – nazwę naszej kapeli.

Rockville: Na okładkach wszystkich Waszych albumów pojawia się knucklehead czyli postać związana od początku kariery z zespołem. Czy zainspirowaliście się takimi kapelami jak choćby Iron Maiden w tym aspekcie? Czy będziecie kontynuować ten zabieg na kolejnych krązkach?

Jeremy Spencer: Myślę, że tak. Jesteśmy oczywiście wielkimi fanami Maiden, a dla nas jako fanów było niesamowicie fajnie patrzeć jak Eddie zmienia się z albumu na album że tak powiem. Wydaje mi się, że podtrzymamy tę tradycję (śmiech). Zoltan jest grafikiem komputerowym i designerem – on projektuje nasz merch – koszulki, plakaty, etc. To dla nas bardzo korzystne ponieważ nie musimy się ‚odbijać’ od zewnętrznych artystów na zasadzie ‚to nam się nie podoba’ albo ‚to nie nasz styl’. Zoltan projektuje, pokazuje nam propozycje i szybko jesteśmy dzięki temu w stanie realizować kolejne projekty.

Rockville: Tytuł Waszego ostatniego podwójnego krążka: THE WRONG SIDE OD HEAVEN AND THE RIGHTEOUS SIDE OF HELL – co znaczy dla Ciebie?

Jeremy Spencer: Każdy ma inne rozumienie tego tytułu. Dla mnie oznacza to jakby ‚bycie pomiędzy’; tj. literalnie – nie jesteś ani w niebie ani w piekle. Ivan (Moody przyp. red.) napisał tekst do jednego z utworów, który później okazał się kawałkiem tytułowym i tak nam się to spodobało, że zdecydowaliśmy zatytułować płytę za tym numerem. 01

Rockville: Jak nagrywało się podwójny album versus poprzednie? Pozostaliście z tym samym producentem co przy American Capitalist; czy proces nagrywania był inny niż w przypadku albumu numer 3?

Jeremy Spencer: Mieliśmy wiele pomysłów ponieważ sporo nagrywamy w trasie – mamy takie przenośne studio więc możemy rejestrować dema czy loopy na backstage’u czy w busie. Gdy doszliśmy do 25 kawałków uznaliśmy, że szkoda będzie rezygnować z wielu z nich, przeznaczając je na tzw. b-side’y ponieważ są po prostu za dobre. Stąd, zdecydowaliśmy, że wydamy podwójny album. Co do samego procesu – był dość podobny jak nagrywanie krążka nr 2 czy nr 3 z tym, że przy tym albumie mieliśmy bardzo dużo materiału i pomysłów w głowach więc samo zarejestrowanie nie zajęło nam aż tak dużo czasu.

Rockville: Czy mieliście problem ze zbalansowaniem 25 kawałków i równomiernym ich rozłożeniem na 2 albumy? Który krążek wolisz? (śmiech)

Jeremy Spencer: Szczerz mówiąc nie – album naturalnie wyszedł bardzo ‚równy’ więc moim zdaniem jak posłuchasz ‚jedynki’ i ‚dwójki’ wymieszanej to de facto będzie to brzmiało jak jedna spójna całość. Taki efekt właśnie chcieliśmy osiągnąć. A który krążek wolę…kurcze (śmiech) trudne pytanie. Podczas nagrywania Vol 1 naprawdę jarałem się tym albumem, później gdy kończyliśmy nagrywać miałem go naprawdę dość (śmiech), gdy grana była ‚dwójka’ – podobnie. Myślę, że z czasem będę w stanie odpowiedzieć – na teraz są na równo (śmiech).

Rockville: Na podwójnym albumie występuje dużo gościnnych muzyków. Jak dobieraliście ich do kawałków?

Jeremy Spencer: Ivan przedstawiając nam pomysły na piosenki czasami mówił ‚ale byłoby za^%@ście gdyby tutaj refren zaśpiewał Max Cavalera, albo ‚kurcze, ale dobrze pasowałby tutaj wokal Jasty’, itd. Skontaktowaliśmy się z każdym z tych artystów, których chcielibyśmy widzieć na krążku i zapytaliśmy czy nie chcieliby z nami zagrać. Podobnie – jak głupio by to nie brzmiało – było z Robem Halfordem. Słuchaliśmy Lift Me Up i ktoś rzucił ‚ale byłoby kozacko jakby Rob Halford zaśpiewał na tym kawałku’. Poprosiliśmy management żeby się z nim skontaktował, nie licząc na jakikolwiek odzew. Po kilku dniach dostaliśmy telefon zwrotny, że bardzo chętnie nagra z nami ten utwór. Wszyscy jesteśmy wielkimi fanami Judas Priest i dla nas takie zdarzenie to spełnienie marzeń. Pamiętam jak graliśmy ten utwór na gali Revolver Golden Gods Awards i Rob wystąpił z nami. Mega wypas! 03

Rockville: Wasz ostatni koncert w Polsce nie doszedł do skutku więc najbliższy w warszawskiej Stodole będzie Waszym debiutem w naszym kraju. Czy masz jakieś skojarzenia z Polską? (oprócz tego, że jest u nas ogólnie zimno (śmiech))

Jeremy Spencer: Bardzo żałuję, że nie mogliśmy wystąpić. Otrzymujemy bardzo dużo pytań z Facebook’a, mailowo, słyszymy, że mamy w Waszym kraju wielu fanów. Bardzo cieszę się na ten koncert. A co do temperatury – podgrzejemy klub tak, że nikomu nie będzie zimno!

Rockville: Jeśli miałbyś określić muzykę FFDP w dwóch słowach – co by to było?

Jeremy Spencer: Hmmm, dobre pytanie – daj mi chwilę….wiem ‚buldożer dźwięku’ [w wersji angielskiej pytanie brzmiało: określ w pięciu słowach, na co muzyk odpowiedział 'The wrecking ball of sound'].

Rockville: Co robicie w czasie wolnym gdy nie koncertujecie?

Jeremy Spencer: Hehe, nie ma takiego czasu zbyt dużo (śmiech). Każdy z nas robi coś okołomuzycznego że tak powiem; ja się tatuuję, chłopaki jeżdża na motocyklach; zawsze coś robimy. Udzielamy wywiadów, nagrywamy riffy. Jesteśmy bardzo zajęci ogólnie – np. w tym roku nie będzie nas w domu przez ponad 10 miesięcy. 04

Rockville: Co najbardziej hardkorowego pamiętasz, że wydarzyło się na waszym koncercie?

Jeremy Spencer: Stary, to było kosmiczne. Gramy, gramy a tu nagle koleś wskakuje na scenę z protezą u nogi, ściąga ją i daje Ivanowi do podpisu; przestaliśmy na chwilę grać, podpisaliśmy mu tę protezę i kontynuowaliśmy. To było naprawdę dziwne ale jednocześnie za^&$iste.

Rockville: Czy nazwałbyś Was imprezową kapelą?

Jeremy Spencer: Myślę, że nie. To jest trochę tak, że albo traktujesz granie jako biznes albo jako zabawę. My traktujemy to jak naszą pracę więc staramy się trzymać w ryzach to co robimy przed i po koncertach ponieważ z tego żyjemy. Ludzie płacą za usługę – dobry show – my taki im dajemy; nikt nie chce być skacowany czy słabo dysponowany na scenie.

Rockville: Gdzie chcielibyście zagrać w najbliższym czasie?

Jeremy Spencer: Chiny mogłyby być ciekawym miejscem. Również Ameryka Południowa – tam niestety jeszcze nigdy nie występowaliśmy.

Rockville: Bardzo dziękuję za rozmowę i do zobaczenia w Polsce już 12-go marca!

Jeremy Spencer: Wielkie dzięki i pozdrowienia dla wszystkich polskich fanów! Widzimy się niebawem! Trzymajcie się!

05

Nowa płyta KUOLEMANLAAKSO w sieci

Kilka dni przed oficjalną premierą (28.02.2014) albumu Tulijoutsen (The Fire Swan) grupy KUOLEMANLAAKSO wydawca Svart Records udostępnił w sieci cały album do odsłuchu.

Fanom tej formacji polecamy świeżo opublikowany wywiad z liderem – Markusem Laakso.
Autorem okładki jest Maahy Abdul Muhsin. Pre-order na tej stronie.

Kuolemanlaakso - Tulijoutsen

KUOLEMANLAAKSO

Drugi utwór zespołu KUOLEMANLAAKSO

KUOLEMANLAAKSO udostępnił w sieci już drugi utwór z nadchodzącego albumu Tulijoutsen (The Fire Swan). Poniżej Verihaaksi.

Poprzednio poznaliśmy utwór Tuonen Tähtivyö.

Tulijoutsen (The Fire Swan) ujrzy światło dzienne 28 lutego dzięki Svart Records. Nad produkcją czuwał gitarzysta TRIPTYKON i DARK FORTRESSV. Santura. Materiał zostanie wydany jako limitowany digipack CD z bonusowym utworem Raadot Raunioilla, w wersji cyfrowej i dwóch wersjach na winylu: czerwony w ilości 150 sztuk oraz czarny (250 kopii). Autorem okładki jest Maahy Abdul Muhsin.

01. Aarnivalkea
02. Verihaaksi
03. Me vaellamme yössä
04. Arpeni
05. Musta
06. Glastonburyn lehto
07. Tuonen tähtivyö
08. Raadot raunioilla

Kuolemanlaakso - Tulijoutsen

KUOLEMANLAAKSO

MOROWE: wywiad z Nihilem [VIDEO]

ROZMÓWCA: NIHIL – MOROWE

DATA PRZEPROWADZENIA WYWIADU: 15.02.2014

MIEJSCE PRZEPROWADZENIA WYWIADU: WARSZAWA, POLSKA

OSOBY PRZEPROWADZAJĄCE WYWIAD: TOMASZ TOMALA, MARCIN ‚YANKES’ JANKOWSKI

 

Przed warszawskim koncertem w ramach trasy Bewitching The Polonia 2014 udało nam się porozmawiać z charyzmatyczną osobowością polskiej sceny blackmetalowej – Nihilem z MOROWE. Efekt tej rozmowy poniżej:

morowe_13-449fa

Fot. Tomek Deroń

14.02.2014 – Lublin, Graffiti
15.02.2014 – Warszawa, Progresja
21.02.2014 – Poznań, U Bazyla
22.02.2014 – Gdańsk, Wydział Remontowy
28.02.2014 – Kraków, Rotunda Extreme
01.03.2014 – Wrocław, Liverpool
02.03.2014 – Katowice, Scena Gugalander

Otwarcie drzwi: 19:00
Start: 20:00

Bilety:
30zł – przedsprzedaż
40zł – w dniu koncertu

Bewitching The Polonia 2014

Piotr „Menios” Kowieski – do zobaczenia na koncercie [VIDEO]

ROZMÓWCA: PIOTR „MENIOS” KOWIESKI

DATA PRZEPROWADZENIA WYWIADU: 10.01.2014

MIEJSCE PRZEPROWADZENIA WYWIADU: WARSZAWA, POLSKA

OSOBY PRZEPROWADZAJĄCE WYWIAD: TOMASZ TOMALA

 

64! Na tylu koncertach zespołu METALLICA był Piotr Kowieski. Był na niemalże każdym kontynencie, zawsze w jednym celu – obejrzeć na żywo koncert swoich idoli. I zawsze, że swoją żoną Kasią przy boku. Piotr w środowisku fanów zespołu znany jest pod ksywą „Menios„. Niedawno ukazała się jego książka W pogoni za Metallicą, gdzie w barwny sposób zostały przedstawione historie, anegdoty i przygody związane z jego pasją.

Postanowiliśmy się z tej okazji spotkać z Piotrkiem, by zapytać go jak powstawała książka, kogo z zespołu lubi najbardziej, który koncert był według niego najlepszy i jakie ma jeszcze marzenia związane z zespołem METALLICA.

Menios - meta

Menios - książka

28 lutego nowy album KUOLEMANLAAKSO

Finowie z KUOLEMANLAAKSO przygotowali nowy album dla swoich fanów. Wydawnictwo zatytułowane Tulijoutsen (The Fire Swan) ujrzy światło dzienne 28 lutego dzięki Svart Records. Nad produkcją czuwał gitarzysta TRIPTYKON i DARK FORTRESSV. Santura. Materiał zostanie wydany jako limitowany digipack CD z bonusowym utworem Raadot Raunioilla, w wersji cyfrowej i dwóch wersjach na winylu: czerwony w ilości 150 sztuk oraz czarny (250 kopii). Poniżej utwór Tuonen Tähtivyö.

Fanom tej formacji polecamy świeżo opublikowany wywiad z liderem – Markusem Laakso.
Autorem okładki jest Maahy Abdul Muhsin.

Kuolemanlaakso - Tulijoutsen

KUOLEMANLAAKSO

HUNTER: dziękujemy za wsparcie [VIDEO]

ROZMÓWCA: DRAK (gitara, wokal), DARAY (perkusja) – HUNTER

DATA PRZEPROWADZENIA WYWIADU: 14.12.2013

MIEJSCE PRZEPROWADZENIA WYWIADU: WARSZAWA, POLSKA

OSOBY PRZEPROWADZAJĄCE WYWIAD: TOMASZ TOMALA

 

HUNTER to zespół, obok którego nie można przejść obojętnie. Istnieje niemalże 30 lat i czy się to komuś podoba czy nie, na stałe wszedł już do historii polskiego rocka. Ostatnie lata są niezwykle udane. Płyty świetnie się sprzedają, na koncertach tłumy – słowem nareszcie zostali docenieni przez większą rzeszę odbiorców. 15 listopada ukazał się szósty studyjny album zespołu – Imperium. W związku z tym postanowiliśmy się spotkać z Drakiem i Darayiem by porozmawiać o nowym krążku, koncertach i planach na przyszłość.

 

 HUNTER

HUNTER - Imperium

Hunter

 

OBSCURE SPHINX o Void Mother [VIDEO]

ROZMÓWCA: ZOFIA „WIELEBNA” FRAŚ (wokale, sample) TOMASZ „YONY” JOŃCA (gitary) – OBSCURE SPHINX

DATA PRZEPROWADZENIA WYWIADU: 14.11.2013

MIEJSCE PRZEPROWADZENIA WYWIADU: WARSZAWA, POLSKA

OSOBY PRZEPROWADZAJĄCE WYWIAD: TOMASZ TOMALA, MARCIN „YANKES” JANKOWSKI

 

Zadebiutowali w 2011 roku albumem Anaesthetic Inhalation Ritual, którym bardzo szybko zyskali rzesze oddanych fanów. W wielu podsumowaniach muzycznych, krążek został uznany za album roku.
Krytycy zgodnie uznali zespół za jeden z najważniejszych debiutów ostatnich lat na polskiej scenie metalowej, co udowodnili podczas licznych koncertów w kraju i za granicą. Na renomowanym niemieckim festiwalu Summer Breeze zdobyli nagrodę New Blood.

15 listopada premierę miał ich drugi album studyjny, zatytułowany Void Mother. O kulisach jego powstania oraz planach zespołu opowiedzieli nam wokalistka i gitarzysta  OBSCURE SPHINXWielebna i Yony

Za pomoc przy realizacji wywiadu dziękujmy naszemu partnerowi – warszawskiemu Hard Rock Cafe.

Obscure Sphinx - void mother

Obscure Sphinx

Nowy album BLACK SABBATH?

W wywiadzie dla Artisan News Service Ozzy Osbourne wypowiedział się, że jest za stworzeniem nowego albumu BLACK SABBATH – następcy 13 wydanego w czerwcu 2013 roku.

26 listopada zostanie wydane DVD zatytułowane Live… Gathered in Their Masses, które jest zapisem dwóch koncertów w Australii otwierających trasę koncertową promującą album 13. Pre-order na stronie internetowej zespołu.

11 czerwca 2014 roku BLACK SABBATH wystąpi na koncercie w łódzkiej Atlas Arenie.

BLACK SABBATH



Serwis internetowy www.rockville.pl wykorzystuje pliki cookies, które umożliwiają i ułatwiają Ci korzystanie z jego zasobów.
Korzystając z serwisu wyrażasz jednocześnie zgodę na wykorzystanie plików cookies.

nie pokazuj więcej tego powiadomienia.