#

Nowy utwór SAMAEL

Newsy

2012.02.23
Wpisał:   Wyświetleń: 233 Komentarzy:  
 
  • ROBERT PLANT publikuje utwór z nowej płyty

  • IN TWILIGHT'S EMBRACE: pierwszy utwór z albumu Vanitas

  • ENSLAVED: singiel z nowego albumu

  • SATYRICON prezentuje nowy utwór

  • SEPTICFLESH: kolejny singiel zapowiadający nową płytę

  • Nowy album ENSLAVED

  • KADAVAR zapowiada nową płytę

  • CRADLE OF FILTH: drugi singiel zapowiadający nowy album

  • SAMAEL: wszystkie szczegóły nowego albumu znane

  • IMMOLATION i AZARATH na czterech koncertach we wrześniu

  • Trzy koncerty ULVER w Polsce

  • TESTAMENT, ANNIHILATOR i DEATH ANGEL na dwóch koncertach w Polsce

  • Pierwszy singiel z nowego albumu ALICE COOPER

  • CRYPTOPSY wystąpi w Gdańsku

  • ANATHEMA ACOUSTIC dwukrotnie w Polsce

Więcej newsów

Ostatnia aktualizacja: Marzec 3, 2014 Autor:
Wyświetleń: 2016 Komentarzy:

FIVE FINGER DEATH PUNCH: Rozgrzejemy Warszawę!

ROZMÓWCA: JEREMY SPENCER (PEKUSJA)
DATA PRZEPROWADZENIA WYWIADU: 17.02.2014
MIEJSCE PRZEPROWADZENIA WYWIADU: WYWIAD TELEFONICZNY
OSOBA PRZEPROWADZAJĄCA WYWIAD: JAKUB ZAJDEL

Rockville: Na początek chciałem zapytać bo nie każdy może to wiedzieć; czy nazwa zespołu jest naprawdę inspirowana filmem kill bill 2?

Jeremy Spencer: Tak (śmiech); to jest nie do końca ale wzięło się to z tego filmu. Zoltan (Bathory – przyp. red.) jest wielkim fanem sztuk walki od lat; ma nawet czarny pas w jednym czy dwóch stylach walk. W filmie Quentina Tarrantino Kill Bill 2 pojawia się coś takiego jak Five Point Palm Exploding Heart Technique. Nazwa mówi sama za siebie (śmiech) czyli dostajesz taki cios, odchodzisz na pięć kroków i twoje serce eksploduje (śmiech). Spodobało nam się to bardzo, trochę ją przemodelowaliśmy, żeby brzmiało lepiej i zgrabniej i mamy to – nazwę naszej kapeli.

Rockville: Na okładkach wszystkich Waszych albumów pojawia się knucklehead czyli postać związana od początku kariery z zespołem. Czy zainspirowaliście się takimi kapelami jak choćby Iron Maiden w tym aspekcie? Czy będziecie kontynuować ten zabieg na kolejnych krązkach?

Jeremy Spencer: Myślę, że tak. Jesteśmy oczywiście wielkimi fanami Maiden, a dla nas jako fanów było niesamowicie fajnie patrzeć jak Eddie zmienia się z albumu na album że tak powiem. Wydaje mi się, że podtrzymamy tę tradycję (śmiech). Zoltan jest grafikiem komputerowym i designerem – on projektuje nasz merch – koszulki, plakaty, etc. To dla nas bardzo korzystne ponieważ nie musimy się ‚odbijać’ od zewnętrznych artystów na zasadzie ‚to nam się nie podoba’ albo ‚to nie nasz styl’. Zoltan projektuje, pokazuje nam propozycje i szybko jesteśmy dzięki temu w stanie realizować kolejne projekty.

Rockville: Tytuł Waszego ostatniego podwójnego krążka: THE WRONG SIDE OD HEAVEN AND THE RIGHTEOUS SIDE OF HELL – co znaczy dla Ciebie?

Jeremy Spencer: Każdy ma inne rozumienie tego tytułu. Dla mnie oznacza to jakby ‚bycie pomiędzy’; tj. literalnie – nie jesteś ani w niebie ani w piekle. Ivan (Moody przyp. red.) napisał tekst do jednego z utworów, który później okazał się kawałkiem tytułowym i tak nam się to spodobało, że zdecydowaliśmy zatytułować płytę za tym numerem. 01

Rockville: Jak nagrywało się podwójny album versus poprzednie? Pozostaliście z tym samym producentem co przy American Capitalist; czy proces nagrywania był inny niż w przypadku albumu numer 3?

Jeremy Spencer: Mieliśmy wiele pomysłów ponieważ sporo nagrywamy w trasie – mamy takie przenośne studio więc możemy rejestrować dema czy loopy na backstage’u czy w busie. Gdy doszliśmy do 25 kawałków uznaliśmy, że szkoda będzie rezygnować z wielu z nich, przeznaczając je na tzw. b-side’y ponieważ są po prostu za dobre. Stąd, zdecydowaliśmy, że wydamy podwójny album. Co do samego procesu – był dość podobny jak nagrywanie krążka nr 2 czy nr 3 z tym, że przy tym albumie mieliśmy bardzo dużo materiału i pomysłów w głowach więc samo zarejestrowanie nie zajęło nam aż tak dużo czasu.

Rockville: Czy mieliście problem ze zbalansowaniem 25 kawałków i równomiernym ich rozłożeniem na 2 albumy? Który krążek wolisz? (śmiech)

Jeremy Spencer: Szczerz mówiąc nie – album naturalnie wyszedł bardzo ‚równy’ więc moim zdaniem jak posłuchasz ‚jedynki’ i ‚dwójki’ wymieszanej to de facto będzie to brzmiało jak jedna spójna całość. Taki efekt właśnie chcieliśmy osiągnąć. A który krążek wolę…kurcze (śmiech) trudne pytanie. Podczas nagrywania Vol 1 naprawdę jarałem się tym albumem, później gdy kończyliśmy nagrywać miałem go naprawdę dość (śmiech), gdy grana była ‚dwójka’ – podobnie. Myślę, że z czasem będę w stanie odpowiedzieć – na teraz są na równo (śmiech).

Rockville: Na podwójnym albumie występuje dużo gościnnych muzyków. Jak dobieraliście ich do kawałków?

Jeremy Spencer: Ivan przedstawiając nam pomysły na piosenki czasami mówił ‚ale byłoby za^%@ście gdyby tutaj refren zaśpiewał Max Cavalera, albo ‚kurcze, ale dobrze pasowałby tutaj wokal Jasty’, itd. Skontaktowaliśmy się z każdym z tych artystów, których chcielibyśmy widzieć na krążku i zapytaliśmy czy nie chcieliby z nami zagrać. Podobnie – jak głupio by to nie brzmiało – było z Robem Halfordem. Słuchaliśmy Lift Me Up i ktoś rzucił ‚ale byłoby kozacko jakby Rob Halford zaśpiewał na tym kawałku’. Poprosiliśmy management żeby się z nim skontaktował, nie licząc na jakikolwiek odzew. Po kilku dniach dostaliśmy telefon zwrotny, że bardzo chętnie nagra z nami ten utwór. Wszyscy jesteśmy wielkimi fanami Judas Priest i dla nas takie zdarzenie to spełnienie marzeń. Pamiętam jak graliśmy ten utwór na gali Revolver Golden Gods Awards i Rob wystąpił z nami. Mega wypas! 03

Rockville: Wasz ostatni koncert w Polsce nie doszedł do skutku więc najbliższy w warszawskiej Stodole będzie Waszym debiutem w naszym kraju. Czy masz jakieś skojarzenia z Polską? (oprócz tego, że jest u nas ogólnie zimno (śmiech))

Jeremy Spencer: Bardzo żałuję, że nie mogliśmy wystąpić. Otrzymujemy bardzo dużo pytań z Facebook’a, mailowo, słyszymy, że mamy w Waszym kraju wielu fanów. Bardzo cieszę się na ten koncert. A co do temperatury – podgrzejemy klub tak, że nikomu nie będzie zimno!

Rockville: Jeśli miałbyś określić muzykę FFDP w dwóch słowach – co by to było?

Jeremy Spencer: Hmmm, dobre pytanie – daj mi chwilę….wiem ‚buldożer dźwięku’ [w wersji angielskiej pytanie brzmiało: określ w pięciu słowach, na co muzyk odpowiedział 'The wrecking ball of sound'].

Rockville: Co robicie w czasie wolnym gdy nie koncertujecie?

Jeremy Spencer: Hehe, nie ma takiego czasu zbyt dużo (śmiech). Każdy z nas robi coś okołomuzycznego że tak powiem; ja się tatuuję, chłopaki jeżdża na motocyklach; zawsze coś robimy. Udzielamy wywiadów, nagrywamy riffy. Jesteśmy bardzo zajęci ogólnie – np. w tym roku nie będzie nas w domu przez ponad 10 miesięcy. 04

Rockville: Co najbardziej hardkorowego pamiętasz, że wydarzyło się na waszym koncercie?

Jeremy Spencer: Stary, to było kosmiczne. Gramy, gramy a tu nagle koleś wskakuje na scenę z protezą u nogi, ściąga ją i daje Ivanowi do podpisu; przestaliśmy na chwilę grać, podpisaliśmy mu tę protezę i kontynuowaliśmy. To było naprawdę dziwne ale jednocześnie za^&$iste.

Rockville: Czy nazwałbyś Was imprezową kapelą?

Jeremy Spencer: Myślę, że nie. To jest trochę tak, że albo traktujesz granie jako biznes albo jako zabawę. My traktujemy to jak naszą pracę więc staramy się trzymać w ryzach to co robimy przed i po koncertach ponieważ z tego żyjemy. Ludzie płacą za usługę – dobry show – my taki im dajemy; nikt nie chce być skacowany czy słabo dysponowany na scenie.

Rockville: Gdzie chcielibyście zagrać w najbliższym czasie?

Jeremy Spencer: Chiny mogłyby być ciekawym miejscem. Również Ameryka Południowa – tam niestety jeszcze nigdy nie występowaliśmy.

Rockville: Bardzo dziękuję za rozmowę i do zobaczenia w Polsce już 12-go marca!

Jeremy Spencer: Wielkie dzięki i pozdrowienia dla wszystkich polskich fanów! Widzimy się niebawem! Trzymajcie się!

05

Wróć do listy wywiadów


Serwis internetowy www.rockville.pl wykorzystuje pliki cookies, które umożliwiają i ułatwiają Ci korzystanie z jego zasobów.
Korzystając z serwisu wyrażasz jednocześnie zgodę na wykorzystanie plików cookies.

nie pokazuj więcej tego powiadomienia.